Pewien mądry gość, którego nazywają Dalajlamą, stworzył listę 10 złodziei energii życiowej. Jego wskazówki umilają mi egzystencję od długiego czasu, zarówno w pracy zawodowej, jak i w życiu prywatnym. Praca w zawodzie pielęgniarki daje kopa do działania, ale równie często bywa źródłem smutku, rozdrażnienia i wyczerpania psychicznego. Chciałbym podzielić się z Wami moimi dalajlamowymi sposobami na zachowanie równowagi psychicznej. Niektórzy uważają, że jestem oazą spokoju. Oczywiście w rzeczywistości znacznie odbiegam od takiego określenia :-). Staram się jednak cały czas pracować nad sobą. Nie widzę w tym nic złego. Ludzie dbają o jakość życia na sto różnych prozaicznych sposobów, nie można zapomnieć o czymś dla ducha. W moim przypadku są to uniwersalne i ponadczasowe zbiory zasad, których próbuję się trzymać.
Wcześniej czy później nadchodzi moment, kiedy uświadamiasz sobie, że masz wszystkiego dość. Brakuje Ci motywacji, przerastają Cię codzienne sytuacje i praca, którą wykonujesz, sprawia wrażenie nieco syzyfowej. Możesz sobie tłumaczyć, że to przez mało satysfakcjonujące zarobki, atmosferę czy przez natłok zadań. Na pewno nie pozostaje to bez wpływu na życie zawodowe, ale tak naprawdę tym największym czynnikiem oddziałującym na poziom Twojej energii życiowej jesteś Ty sama. Na co dzień jesteśmy wystawiani na jej ubytek regularnie, zarówno przez ludzi, jak i sytuacje, w które niejednokrotnie wpędzamy się sami. Wielu rzeczy nie zmienimy, ale siebie trochę można zawsze. Jak mądrze zarządzać własną energią życiową? Jak żyć w zgodzie ze współpracownikami i z samym sobą? Jak zachować radość z życia i pracy bez względu na okoliczności? To tyle słowem wstępu, który to nigdy nie jest moją mocną stroną. Poczytaj, co poradziłby Ci Dalajlama.
Unikaj osób, które chcą Cię wciągnąć w swoją czarną chmurę
Niektórzy w naturze mają wieczne narzekanie, wszędzie piętrzą przeszkody. Tacy typowi narzekacze. Nawiązują z Tobą kontakt tylko i wyłącznie po to, aby przelać swoją frustrację, po czym odchodzą, czując się lepiej. Choć nie mamy wpływu na to, z kim pracujemy, ani nie mamy dostatecznej mocy, aby kogoś zmienić, możemy nauczyć się reagować na to, co spotyka nas z jego strony. Jest takie przysłowie, że niechciany prezent wraca do adresata. Jeśli przetłumaczysz sobie, że nie przyjmujesz negatywnych emocji, które ktoś Ci w swoim rozgorączkowaniu przesłał, wrócą z powrotem do niego. Jak to dosłownie ujął Dalajlama, “nie bądź czyimś koszem na śmieci”. Nie chodzi o sytuacje, w której przyjaciel chce Ci się wyżalić, podzielić problemami, a raczej o ludzi, którzy, odzywają się do Ciebie, aby sobie ponarzekać i pójść dalej, jeśli nie zaczniesz narzekać razem z nimi. To wampiry energetyczne, które same sobie działają na szkodę. Załóżmy, gdy podzielisz ich złość i rozdrażnienie, nakręcą się jeszcze bardziej, a w dodatku Ciebie.
Miej zawsze czyste konto
Jeśli pożyczasz coś od koleżanki/kolegi w pracy, zawsze oddawaj. Jeśli ktoś wyświadczy Ci przysługę, od razu ją oddaj. Nie ma nic gorszego niż ciągnące się za Tobą widmo niespłaconego długu wdzięczności. Ktoś Cię uratował i zamienił się z Tobą dyżurami, od razu ustalcie, kiedy możesz mu oddać tak, aby również był zadowolony. Ktoś za Ciebie został chwilę dłużej, następnym razem zmień go wcześniej.
Jeśli obiecujesz, dotrzymaj słowa
Zdarzyło Ci się coś obiecać i nie spełnić swojej obietnicy? Mi tak. Jest to bardzo niekomfortowa sytuacja, która jeszcze długi ciągnie się za Tobą niczym ogon. Jeśli coś się wydarzyło i nie możesz dotrzymać słowa, najlepiej o tym porozmawiać. Inaczej będzie to siedzieć gdzieś z tyłu Twojej głowy, zabierając Ci energię życiową. Oczywiście istnieją ludzie, którzy składają liczne obietnice, po czym tracą zainteresowanie ich spełnieniem, choćby politycy, ale większość z nas stara się być słowna, więc sytuacja, w której dajemy plamę, to źródło wielkiego dyskomfortu.
Skup się na tym, co lubisz robić
W naszej pracy musimy robić wszystko. Nie możemy wybierać sobie obowiązków, choć każdy ma rzeczy, które lubi robić bardziej lub mniej. Dlatego jeśli mam do zrobienia coś, za czym nie przepadam, wolę to zrobić od razu, aby to wyrzucić z głowy. Nie odkładam na później nieuniknionego. Im dłużej będzie to nade mną wisiało, tym bardziej wypełni to moje myśli. Ta zasada u mnie sprawdza się w pracy, ale w życiu prywatnym już mniej – w moim domu trzymamy się hasła “co masz zrobić jutro, zrób pojutrze”, a więc przed odwiedzinami u nas, lepiej wcześniej się zapowiedzieć, aby dać nam szansę uprzątnąć skonstruowane ze stert do prasowania krzywe wieże w Pizie, wyburzyć piramidy z zabawek i ogarnąć tzw. komono (pierdyliard drobiazgów bez kategorii według Marie Kondo):-))))
Znajdź równowagę
Zawsze znajdziesz powód, aby brać kolejne dodatkowe dyżury. Bo kredyt, bo remont, bo wakacje, bo akurat masz w jednej pracy wolne i dasz radę wcisnąć coś w kolejnej. Ale czy znajdujesz powód, aby odpocząć? Ile razy mówiłaś sobie, że kiedyś zwolnisz. Kiedyś, ale jeszcze nie teraz. Wciąż nie ma dobrego momentu, więc niczym koń pociągowy dzień po dniu się zajeżdżasz i brakuje w tym równowagi. Żeby w ogóle cieszyć się życiem, na które tak pracujesz, choć odrobinę tego czasu trzeba mieć, zarówno dla rodziny, jak i dla siebie. Jest czas pracy i odpoczynku. To nie jest najlepszy pomysł, aby po nocnym dyżurze jechać do kolejnej pracy na dzień, a potem jeszcze do następnej. Stop. Każdemu może przydarzyć się krytyczna sytuacja finansowa i kilka miesięcy tak trzeba, ale całymi latami? Dziesięcioleciami? Spodziewaj się, że w najlepszym razie własne dziecko będzie mówić do Ciebie proszę pani, a w najgorszym… sama dopisz.
Organizuj przestrzeń wokół siebie
Wymieniaj, wyrzucaj, układaj. Bałagan to kolejny złodziej życiowej energii. Gdy wokół panuje nieład, czuję się jak w epicentrum jakiegoś tornada. Nie oznacza to, że jestem pedantką, bo sprzątać nie lubię. Nie zmienia to faktu, że lubię mieć porządek. 🙂 Sprzątaj wokół siebie w przenośni i dosłownie. Będzie jaśniej, klarowniej, łatwiej… Praca jakoś szybciej pójdzie do przodu. Bywa, że brak czasu na to nie pozwala. Czuję wtedy, że chaos z mojego stanowiska pracy wskakuje wprost do głowy.
Aby życie płynęło, trzeba co jakiś czas coś zmieniać. Sprawy z przeszłości, które teoretycznie nie mają już znaczenia, w praktyce działają jak mało przydatna aplikacja, która cichaczem wyczerpuje nam baterię. To również trzeba dokończyć i posprzątać.
Nie zapominaj o zdrowiu
Załóżmy, że osiągnęłaś upragniony stan równowagi, o którym wspomniałam w punkcie 5. Regularnie troszczysz się o czyjeś zdrowie, a zapominasz o swoim – nie mam racji? Cytologia 3 lata temu, morfologia 5 lat temu, USG piersi już nie pamiętasz nawet kiedy. Zła dieta, zupki chińskie, brak ruchu, bo ciągle nie masz czasu. To wszystko skraca Twoje życie, a przecież chcesz, aby trwało jak najdłużej. To podstawa.
Nie uciekaj przed trudnymi rzeczami
Najlepiej pytać, nauczyć, sprawdzać. Każdy ma prawo czegoś nie wiedzieć. Wtedy lepiej zapytać niż popełnić błąd. Ta zasada, jak i większość, ma też drugie dno.
Jeśli tkwisz w niejasnej sytuacji, najlepiej skonfrontować to z osobami, które siedzą w niej razem z Tobą. Inaczej skończy się jak zawsze – niedomówieniami, dwuznacznymi spojrzeniami i dotyczącymi Ciebie dyskusjami za Twoimi plecami. Są takie przeciwności, którym trzeba spojrzeć w oczy i podjąć decyzję, konkretne działanie. Czekanie, aż rozwiązanie pojawi się samo, jest tu niekorzystne.
Akceptuj, ale nie rezygnuj
Jak to mówią, kijem Wisły nie zawrócisz. Jeśli nie masz na coś wpływu, szkoda Twojej energii na walkę z wiatrakami, bo don Kichotem nie jesteś. Po prostu to zaakceptuj, inaczej nie dasz sobie z tym rady, ale nie rezygnuj. Nie przegonisz chmur na niebie, ale możesz zmienić trasę lotu. W swoim życiu Ty jesteś pilotem.
Akceptacja nie oznacza, że powinniśmy przestać walczyć, gdy nie możemy czegoś zmienić. Mamy przecież możliwość zmiany naszego planu i szukania nowych możliwości, innej drogi. Jeśli źle się czujesz w swoim miejscu pracy i nie jesteś w stanie tego zmienić, zaakceptuj to, ale nie rezygnuj z pracy w zawodzie. Znajdź inne miejsce.
Nie chowaj urazy
Rozczarowałaś się na kimś? Może ktoś Cię zranił? Postąpił nie fair? Rozczarowanie, złość, gorycz – to pierwsze z brzegu uczucia, które są nieodłącznym elementem takich sytuacji. Możesz pielęgnować je w sobie całe wieki, a możesz po prostu wybaczyć, nawet gdy ta druga osoba o to nie prosi. Być może nawet nie wie, że Cię to ruszył. Nie wie i żyje sobie spokojnie, a Ty nie, bo karmisz w sobie te uczucia, nakręcasz się, żyjesz dawną urazą.
Po prostu wybacz i idź dalej swoja drogą bez względu na to, czy ktoś zasługuje na twoje wybaczenie. Zrób to dla siebie, aby odzyskać spokój i raz na zawsze przestać się tym przejmować.
[…] nie przyjąć do siebie, a wtedy wszystko, co złe, wróci z powrotem do nadawcy, o czym pisałam we wpisie z 10 wskazówkami Dalajlamy, które można wykorzystać w swoim miejscu pracy – klik…. Pamiętaj, nie da się zmienić ludzi, którzy nas otaczają ale można nauczyć się, jak […]