Bardzo dużo mówi się o nowotworach piersi, szyjki macicy, płuc… Jesteśmy wyczuleni na pierwsze symptomy. Chodzimy na USG, cytologię, prześwietlamy klatkę piersiową (i bardzo dobrze!). Wiemy, co powinno niepokoić, kiedy zgłosić się do lekarza. Ogromną rolę odgrywają akcje medialne, różowe wstążki. Ludzie potrafią o siebie zadbać coraz lepiej, aby wykryć te dziady jak najszybciej.
O nowotworach układu chłonnego mówi się niewiele. 15 września każdego roku świat obchodzi dzień wiedzy o chłoniakach, choć zapewne 90% osób nie ma pojęcia o istnieniu takiego dnia, a część z tych osób nie wie o istnieniu takiego nowotworu. Nie jest on tak “popularny” jak te wyżej, a jednocześnie równie podstępny. Może nawet bardziej? W rankingu na cwaność umieściłabym go na samym podium. Dlatego uważam za świetny pomysł to, że taki dzień istnieje. Nie będę umieszczać na blogu żadnych wywodów naukowych. Od tego jest wikipedia, literatura specjalistyczna, lekarze (kolejność przypadkowa).
Napiszę tak po swojemu, że chłoniaki to prawdziwie podłe gady, które zachodzą po cichutku od tyłu, podszywając się pod inne mniej szkodliwe osobistości, przez co można chodzić z lokatorem dość długo, zanim ktoś nakryje go na gorącym uczynku. Tak naprawdę, na każdy dowód jego obecności, łatwo znaleźć z dziesięć uspokajających usprawiedliwień.
Jakie są początkowe objawy chłoniaka?
Przemęczenie. No kto dziś nie jest przemęczony. Za dużo pracy. Za dużo stresu. Za mało chill outu. Niedosypianie. Obowiązki, te wszystkie rzeczy na wczoraj. A może to tzw. przesilenie?
Nic dziwnego, że znów coś Cię łapie. Jakaś zaraza. Jesienna, bo taki sezon. Wiosenna, bo zdradliwa pogoda. Łykasz tran, witaminy, raz kozie śmierć – nawet syrop z cebuli, najwyżej w pracy nie będziesz się odzywać. Z tego stresu i przemęczenia co chwilę się przeziębiasz, tu Cię przewieje, tam przemokniesz… normalne. Trochę kaszlesz, ale cieszysz się, że organizm walczy, na co dowodem jest twój termometr. Raz masz gorączkę, raz nie masz czyli to dobrze, tak sobie klarujesz w myślach – zaraza zniknęła zanim na dobre się pojawiła. W nocy się pocisz, ale w końcu są upały. A te powiększone węzły to pewnie dlatego, że co chwilę chorujesz. Do tego przyplątała się jeszcze jakaś alergia, bo wszystko cię swędzi. Wymieniasz więc jedne kapsułki do prania na inne. Smarujesz balsamami, bo wiadomo, że przesuszona skóra to nasila. Z tych zrzuconych kilku kilogramów tak się cieszysz, że nawet nie wnikasz, jak ci się to udało, bo i po co.
Chłoniak to sprytny gad, który potrafi się maskować. Może pojawić się w każdym momencie życia, ale w zależności od typu ma swoją ulubioną grupę wiekową, np. pierwszy szczyt zachorowalności na chłoniaka Hodgkina przypada na grupę wiekową 15-35 lat, na chłoniaki nieziarnicze chorują częściej osoby starsze. Co roku w Polsce diagnozuje się chłoniaka u 6 tysięcy osób*.
Na co trzeba zwrócić uwagę? Jakie są objawy chłoniaka?
- Powiększone, niebolesne i twarde węzły chłonne (u niektórych mogą boleć po wypiciu alkoholu),
- Częste infekcje dróg oddechowych,
- Chroniczne zmęczenie i osłabienie,
- Nawracająca gorączka lub stany podgorączkowe albo gorączka trwająca dłużej niż 2 tygodnie bez żadnej uchwytnej przyczyny,
- Obfite poty nocne,
- Chudnięcie (10 procent masy ciała w przeciągu pół roku),
- Świąd skóry (może się nasilać po gorącej kąpieli),
- Kaszel, duszność, zła tolerancja wysiłku fizycznego.
Nie jest tak, że ktoś będzie mieć wszystkie te objawy jednocześnie. Niektóre mogą nie wystąpić wcale. Dlatego, jeśli powiększony węzeł/węzły utrzymuje się dłużej i mimo braku infekcji nie znika, a do tego wydaje ci się twardy, zbity, najbezpieczniej jest udać się do lekarza, który to oceni. Przyczyn powiększonych węzłów jest bardzo dużo – to nie musi być chłoniak.
Jak podaje hematoonkologia.pl w swoim spocie z kampanią “chłoń wiedzę o chłoniakach”, nowotwory układu chłonnego są dziś chorobami przewlekłymi, a nie śmiertelnymi. Wyleczalność chłoniaka jest bardzo duża.
Piękne sowie oczy wcale nie przypadkowo stały się symbolem tej choroby. W badaniu mikroskopowym węzła chorej osoby można zobaczyć komórki, których wygląd kojarzy się z dużymi oczami sowy. Jednak przyznajmy, takie wyjaśnienie jest mało interesujące, więc niektórzy twierdzą, że trzeba mieć oczy jak sowa, aby “wypatrzeć” u kogoś chłoniaka, co wcale mnie nie dziwi, bo o tym, jak cwany to gad, mogliście przeczytać wyżej. Inni uważają, że sam chłoniak jest niczym taka trudna do przyłapania sowa, która poluje, gdy wszyscy smacznie śpią.
Bardzo ważny artykuł, który podnosi świadomość na temat chłoniaków. Światowy Dzień Wiedzy o Chłoniakach to doskonała okazja, aby edukować społeczeństwo na temat przyczyn, objawów i możliwości leczenia tej choroby. Świadomość i szybka diagnoza są kluczowe w walce z chłoniakami, dlatego zachęcam wszystkich do przeczytania artykułu i podzielenia się tymi informacjami z innymi.